Gorzów - Landsberg
Historia
Władcy
Ludzie
Widokówki - Pocztówki
Zdjęcia
Mapy
Publikacje
Forum
Autor
Linki
Gorzów Wlkp.

< Rozdział V | Spis treści | Rozdział VII >

Rozdział VI - Miasto Gorzów w dobie wojny 30-letniej i w latach odbudowy w 2. połowie XVII w.

W roku 1618 doszło do powstania w Pradze Czeskiej, które rychło przerodziło się w wojnę protestantów czeskich przeciw cesarzowi Maciejowi I. Konflikt o podłożu religijnym szybko przeobraził się w wielką wojnę domową na terenie Niemiec, w którą wmieszały się także państwa ościenne takie jak Dania, Szwecja i Francja. W kilka lat po bitwie pod Białą Górą na przedpolach Pragi wojna przeniosła się także do innych części Niemiec i nie ominęła również Nowej Marchii i miasta Gorzowa.

Ciężkie czasy, jakie przeżywała wówczas Ziemia Lubuska i Gorzów przypadły na okres panowania Jerzego Wilhelma, który objął rządy po śmierci Jana Zygmunta w roku 1619. Była to nowa epoka w ujęciu historyków brandenburskich, ponieważ w tym momencie skończył się okres brandenburski, a zaczął już okres dziejów prusko-brandenburskich. Jak wiadomo bowiem w roku 1618 Zygmunt III Waza zgodził się, aby Hohenzollernowie brandenburscy przejęli sukcesję po śmierci ubezwłasnowolnionego syna Albrechta Hohenzollerna, Fryderyka Albrechta. Odtąd obok Berlina będzie druga stolica w Królewcu i chociaż nadal jeszcze elektorzy brandenburscy i książęta pruscy składali hołd z Prus książęcych królom polskim, to jednak od roku 1657 od układów welawsko-bydgoskich i ta ostatnia wątła nić zależności lennej od Polski została przerwana. Centralizacyjna polityka Jerzego Wilhelma i jego syna Fryderyka Wilhelma, zwanego Wielkim Elektorem, zlikwidowała także resztki autonomii w Nowej Marchii, do której nadal Gorzów należał.

Po klęsce pod Białą Górą, Król Zimowy, czyli elektor Palatynatu Reńskiego Fryderyk V, wysłał swą żonę i siedmioletniego syna przez Wrocław, Krosno do Kostrzyna, aby tam będąca w poważnym stanie księżna czekała rozwiązania. Elektor ze względu na dobre stosunki z królem Zygmuntem III Wazą i z cesarzem Ferdynandem II nic bardzo był rad tym gościom, ale nie po chrześcijańsku było odmówić będącej przed połogiem księżnej. Nakazał zatem przygotować odpowiedni pokój w zamku kostrzyńskim i zabezpieczył gości w wystarczające środki żywności i drewno na opał. Królowa czeska zjawiła się w Kostrzyniu w towarzystwie księcia Bernarda weimarskiego i 300 jeźdźców.

Za pierwszymi uciekinierami z Czech przyszli następni. Zjawił się książę Jerzy Hohenzollern z Karniowa i hrabia Turno główny przywódca powstania czeskiego. Na terenie Brandenburgii i Nowej Marchii wytworzyła się rychło drożyzna. Włóczyły się liczne bandy wynędzniałych żołnierzy, elektor nakładał nowe podatki na utrzymanie uciekinierów z Czech, ale do roku 1626 Nowa Marchia nie była jeszcze objęta działaniami wojny 30-letniej. Skoro jednak hrabia Mansfeld poniósł wielką klęskę w walce z Wallensteinem na moście Dessauskim, w której zginęło ok. 3000 żołnierzy protestanckich, wówczas pobity Mansfeld z resztkami swej armii wkroczył na teren Marchii Brandenburskiej i tam zaczął werbować nowe oddziały do walki z cesarzem. Następnie wkroczył na Śląsk i połączył swe siły z armią Bernarda Weimarskiego (ok. 20000).

Wallenstein jednak zdołał wystawić silną 50000 liczącą armię i stanął w Chociebużu. Następnie
przez Dolny Śląsk i polskie terytoria przeszedł ze swą armią Wartę pod Skwierzyną i próbował dotrzeć do Noteci. Tutaj zagrodził mu drogą brandenburski regiment jazdy pod wodzą pułkownika Krechta. W tym samym czasie jednak generał cesarski Pechmann i Merode z 7000 armią przeszli Wartę pod Gorzowem i rozbili wojska brandenburskie. Hrabia Turno uszedł do Szwecji, a cała bezbronna Nowa Marchia znalazła się w rękach wojsk cesarskich. Cesarczycy pastwili się zwłaszcza nad duchowieństwem protestanckim.

Miasto Gorzów, zagrożone już w roku 1624 napadem kozaków, których Zygmunt III Waza wysłał na pomoc cesarzowi, przeżyć musiało w czasie tej długoletniej wojny wiele ciężkich dni. Po bitwie pod Lutier am Barenberge w 1626 roku elektor rozkwaterował w Gorzowie 200 swoich zaciężnych żołnierzy, których miasto musiało utrzymywać. Gorsze dni nadeszły w roku 1629, kiedy to zwiększono załogę cesarską w mieście do liczby 400 żołnierzy pod dowództwem oberleutnanta Perusi. Na miasto spadł także obowiązek pokrywania kosztów utrzymania młodego 9-letniego następcy tronu późniejszego Fryderyka Wilhelma, czyli Wielkiego Elektora. W tej sprawie pisał młody książę do Wallensteina, aby mu oszczędził Gorzów będący jedynym jego utrzymaniem w tym trudnym okresie wojny. Ten list pomógł i Wallenstein, który lubił wielkie gesty nakazał swemu pułkownikowi oszczędzić miasto i Gorzów został zwolniony od kwaterunków wojskowych.

Trwało to jednak niedługo, gdyż jak wiadomo w rok potem Gustaw Adolf król szwedzki wylądował latem 1630 na Pomorzu Zachodnim i rychło zjawiły się jego wojska w Gorzowie. Próbował je zatrzymać w Gardźcu graf von Schaumburg, ale daremnie. Załoga z Gardżca w połowie uszła do. Frankfurtu nad Odrą, w połowie schroniła się w Gorzowie, w sile 3000 żołnierzy. Gustaw Adolf na oblężenie miasta wysłał ok. 4000 oddział. Uratował wówczas miasto generał Tilly, który z liczną armią zjawił się pod Frankfurtem.

Miasto mimo to było już w bardzo trudnej sytuacji. Wszystkie jego przedmieścia oraz wsie miejskie były spalone, inne zaś wioski wokół zostały splądrowane, wiele domów stało pustych, ponieważ ludność się rozbiegła w poszukiwaniu lepszych warunków życia. W roku 1630 cesarczycy właśnie spalili wszelkie przedmieścia i folwarki jakie istniały wokół miasta. Poszły z dymem stodoły ze zbożem i słomą, Nawet kościoły stojące na przedmieściach jak św. Gertrudy i św. Jerzego uległy spaleniu.

Elektor, który mógł mieć do dyspozycji ok. 4000 zbrojnych nie był w stanie dać odporu tak potężnym armiom. Jedynie tylko wydał nakaz, aby poddani sami ratując się przez okrucieństwami stawiali opór i wszystkich tych żołnierzy, którzy bezprawnie kradną, rabują i palą wieszano bez sądu. Łatwiej jednak było wydać rozporządzenie niż je wykonać. W roku 1631 Gustaw Adolf ruszył na Frankfurt nad Odrą i w początku kwietnia zdobył miasto szturmem. Niebawem Baner i Horn spod Kostrzyna ruszyli na Gorzów. Jedna armia atakowała miasto z lewego brzegu Warty, inna znów z prawego brzegu. Oddział cesarski, składający się z trzech regimentów piechoty, bronił miasta i najbardziej na południe wystawionym szańcem była Krowia Góra. Od tej strony atakował sam król Gustaw Adolf. Do miasta wiodła tylko wąska grobla, ale Szwedzi przedostali się ścieżką z innej strony, gdyż mieszczanin gorzowski Zachariasz Dehnstadt wskazał Szwedom drogę, za co otrzymał od samego króla nagrodę w wysokości 100 dukatów. Podchodzący pod miasto Szwedzi narobili hałasu i komendant miasta wysłał w tamtą stronę patrol wojskowy, ale wysłani na zwiad odrzekli, że to były gęsi. Nie dowierzając dowódca sam poszedł na zwiad, ale pierwsza wystrzelona kula przez Szwedów ugodziła go śmiertelnie. Nagłym atakiem zdobyli Szwedzi Krowią Górę, której broniło 300 żołnierzy. Następnie nieprzyjaciel zajął most i sam król szwedzki osobiście zjawił się przed miastem. Przestraszona pojawieniem się Szwedów załoga miasta skapitulowała z warunkiem honorowego odejścia z bronią. W dniu 17 kwietnia 1631 roku załoga cesarska wyszła z miasta z zobowiązaniem, że przez cztery miesiące nie będzie walczyć przeciw Szwedom.

W ten sposób Gorzów znalazł się pod okupacją szwedzką i to na okres przeszło dwóch lat. W tym czasie Wallenstein znów począł odnosić sukcesy nad Szwedami na Śląsku. Załoga szwedzka Głogowa w sile 700 żołnierzy przeto opuściła zamek i miasto i przeniosła się do Gorzowa, który stał się ważnym punktem strategicznym dla armii szwedzkiej. Dotychczas Szwedzi bronili z tego miasta ważnych przepraw przez rzeki Wartę i Noteć. Zwłaszcza, że poczęło zagrażać także niebezpieczeństwo ze strony Polski. Szwedzi sprowadzili wówczas do Gorzowa swe posiłki z Prus Wschodnich. Ostatecznie udało się cesarczykom od strony Drawna przekroczyć Drawą i zaatakować Szwedów, a następnie zajęli szwedzkie szańce pod Santokiem. To załamało załogę w Gorzowie. Szwedzi stracili ducha i nawet bez jednego wystrzału w dniu 25 października roty Wallensteina wkroczyły ponownie do Gorzowa.

Ta okupacja miasta jednak długo nie trwała, chociaż cesarczycy starali się ufortyfikować miasto. Wykopano nowe szańce, na budowę których zużyto także materiał 40 nowych stodół, jakie pod miastem były wystawione. Śmierć Wallensteina (24 lutego 1634) sprawiła wiele zamieszania w armii cesarskiej, co wykorzystali Szwedzi i postanowili uderzyć na Gorzów, którego znaczenie strategiczne nie zmalało. Tym razem atak wyszedł od strony Drezdenka i Szwedzi przy pomocy armii elektora, który znowu stanął po stronie Szwedów w dniu 15 marca zdobyli Krowią Górę. Samo miasto broniło się dzielnie pod wodzą hrabiego Schlicka, który miał dwanaście kompanii piechoty, ale siły Szwedów były przeważające i ostatecznie 25 marca załoga cesarska Gorzowa podała się i z honorami wyszła z miasta, ale wszystkie działa (27 sztuk) jak również zapasy amunicji i żywności dostały się w ręce Szwedów. Zawarcie separatystycznego pokoju z cesarzem w roku 1635 uwolniło Gorzów od szwedzkiej załogi, ale zaraz zajęła to miasto załoga cesarska pod wodzą pułkownika Funka, który polecił naprawę fortyfikacji miejskich.

Niezależnie od stacjonującej załogi zdarzały się jeszcze przemarsze innych cesarskich oddziałów, które wystawiały miasto na spore koszty, bo wiele należało wydać na wyżywienie. Załoga miasta liczyła wówczas 700 piechoty i 100 kawalerii, co chroniło Gorzów od prób zawładnięcia nim przez liczne oddziały wojsk szwedzkich, jakie w tych latach przemieszczały się przez Brandenburgię i Nową Marchię. Kiedy pod mineto zbliżył się pułkownik szwedzki Vitztum, załoga cesarska Gorzowa, nie mając dowódcy uciekła w popłochu z miasta i Szwedzi bez wałki znowu weszli w mury Gorzowa. Załoga szwedzka została wzmocniona w roku 1637 skoro generał Banner chcący wzmocnić Pomorze, wyprawił do Gorzowa pułkownika Haderslebena, Do Gorzowa jednak zmierzał gen. cesarski Marozini. Szwedzi nie mogli się długo bronić i znowu w Gorzowie rządziły wojska cesarskie i utrzymały się w tym mieście aż do wiosny 1639.

Próbował miasto zdobyć generał Lilienhock, który w tym celu wysłał pod Gorzów pułkownika Mikołaja Kagge na czele 500 piechoty 1 300 konnicy, aby zdobyć miasto. Odważni Szwedzi zdobyli fortyfikacje na przedmieściu i wzięli do niewoli 40 jeńców, ale przy tak małej liczbie wojsk nie mogli się kusić o zdobycie miasta i po kilku dniach odstąpili od Gorzowa. Szwedzi jednak nie wyrzekli się zdobycia tak ważnej pozycji jakim był Gorzów i dlatego, kiedy Lilienhock otrzymał posiłki ze Szwecji zgromadziwszy ok. 3000 ludzi wyruszył na podbój twierdzy. Otoczył miasto i zaczął normalne oblężenie, wykorzystując całą rozległą sztukę inżynieryjną. Załoga Santoka na wieść o zbliżających się Szwedach uciekła do Polski, a także z gorzowskiego przedmieścia uciekli brandenburczycy bez oddania strzału. Po wielu szturmach udało się wreszcie Szwedom zdobyć Gorzów.

Miasto zostało poważnie zniszczone, ponieważ Szwedzi po zdobyciu kilku domów zburzyli ich dachy i stąd, z wysoka, razili ogniem armat załogę broniącą się w mieście. Zginęło 70 cesarczyków, trzech dowódców, wielu podoficerów i 350 żołnierzy zostało wziętych do niewoli. Szwedzi wziąwszy miasto zagarnęli także wiele amunicji, kilka armat oraz sztandary pułkowe, nie licząc zapasów żywności. Odtąd aż do roku 1650, a zatem dwa lata po zawarciu pokoju westfalskiego, Szwedzi znali wartość Gorzowa jako punktu strategicznego i obronnej twierdzy i wiele musiał Wielki Elektor zużyć trudu i wysiłków dyplomatycznych, aby wreszcie miasto dostało się w jego ręce. W ostatnich latach okupacji szwedzkiej w dniu 22 kwietnia 1647 r. zdarzył się w Gorzowie nieszczęśliwy wypadek. Piekarz Michał Schadow nieostrożnie zaprószył ogień i prawie całe miasto objął potężny pożar, tak że niewiele zostało z całej zabudowy. Ocalał kościół parafialny Marii Panny, ratusz oraz kilka zaledwie domów.

Klęska pożaru była tak straszna, że zniszczone i wynędzniałe ciągłymi postojami wojsk miasto przez całe dziesięciolecia nie mogło zabliźnić swych ran, skoro jeszcze w ryku 1695, a zatem w pól wieku potem wiele jeszcze parcel w Gorzowie było pustych, ponieważ mieszczanie nie mieli za co odbudować swych domów, mimo różnych ulg i zwolnień podatkowych, otrzymanych od panującego.

Jak smutny był obraz życia w Gorzowie w czasie wojny 30-letniej i tuż po wojnie najlepiej świadczy wypowiedź będącego w mieście w roku l639 Pomorzanina. ,,Z powodu nieszczęśliwej wojny pola tej miejscowości (Gorzowa) przez wiele lat leżą odłogiem, stąd powstała wielka drożyzna, tak że ludzie nie tylko wiele narzekają, lamentują i płaczą, ale także spożywają nadzwyczajne jedzenie jak koty i psy, a nawet, zdarzało się, że na ulicach jedzono zwłoki zabitych I co gorsza tak w mieście jak i na wsi napadano na siebie, aby swe ofiary ugotować i zjeść”. Ile w tym wszystkim było przesady trudno stwierdzić, jedno jest pewne, że nie tylko w Gorzowie wielka wojna doprowadziła ludność do głodu, ale także do wielkiego zdziczenia moralnego, które wówczas występowało w całej niemal Rzeszy. W tym czasie zawsze brakowało mąki na chleb i dlatego ludzie, by zaspokoić głód spożywali różne kleje, piekli chleb z plew i żołędzi. Wszelkie wysłodki (słód z jęczmienia), wszystko niemal co żyło w wodzie, a także nawet woda z beczek po śledziach, wszystko to ludzie spożywali. Gotowano różne chwasty, trawy, korzenie, które trochę, solono, aby były smaczniejsze. Dzieci na ulicach wyszukiwały w rynsztokach porzucone kości lub głąby od kapusty, by z tego ugotować jakąkolwiek zupę. Ludzie w czasie tego głodu chodzili osowiali i osłabieni, zieloni, szaro-żółci, chudzi, niekiedy napuchnięci. Bezsilni całymi dniami siedzieli na ulicach i daremnie szukali sposobu jakby głód uśmierzyć. Kiedy zaś zdarzyło się, że koń padł, wówczas jego mięso było najlepszą pieczenią.

 
 

Copyright © 2007-2009. All rights reserved.