Gorzów - Landsberg
Historia
Władcy
Ludzie
Widokówki - Pocztówki
Zdjęcia
Mapy
Publikacje
Forum
Autor
Linki
Gorzów Wlkp.

< Rozdział IX | Spis treści | Rozdział XI >

10. JEŃCY WOJENNI I ROBOTNICY PRZYMUSOWI W GORZOWIE

Wybuch wojny w r, 1939 i zmobilizowanie mężczyzn do Wehrmachtu zmusiło Niemców do sięgnięcia do innych krajów po przymusową silę roboczą. „Cudzoziemskie siły robocze” rekrutowały się spośród jeńców wojennych oraz tzw. robotników cywilnych. Łamiąc układy międzynarodowe (konwencje haskie oraz genewską) Niemcy zmuszali jeńców wojennych nawet do pracy w przemyśle zbrojeniowym, a więc na szkodą ich własnego kraju i sojuszników.

Znane ogólnie warunki pracy i egzystencji robotników przymusowych w III Rzeszy kształtowały się w podobny sposób również i w Gorzowie. Jeńcy formowani w drużyny robocze pochodzili głównie ze Stalagu III A w Furstenwalde oraz ze Stalagu III C w Starej Drzewnicy (w pobliżu Kostrzyna). Ale niemało było również jeńców i z innych obozów. Pozostawali oni pod strażą w licznych obozach rozsianych na terenie całego miasta.

I tak np. załoga obozu pracy 936 R w Gorzowie składała się z 65 jeńców pochodzących ze Stalagu III D w Berlinie (numery ewidencyjne od 14298 do 14400) oraz 39 ze Stalagu III C. Obozów podobnych było wiele, gdyż we wszystkich większych gorzowskich zakładach pracy zatrudniano jeńców wojennych. Pracowali oni przy najcięższych pracach i przebywali pod stałym nadzorem. W nocy zamykano ich w specjalnie zabezpieczonych pomieszczeniach, budowanych według jednolitych dla całej III Rzeszy przepisów.

Niekiedy przedsiębrano jeszcze ostrzejsze środki ostrożności. Przy budowie jednego z obozów jenieckich w Gorzowie zbudowano np. płot o wysokości 3,25 m, zamiast 2,50. Dnia 23 sierpnia 1942 r. architekt Ulrich Schmidt pisał w tej sprawie do Miejskiego Urzędu Budowlanego w Gorzowie, domagając się bonifikaty w związku ze zmianami wprowadzonymi do pierwotnego projektu inwestycyjnego.

W braku odpowiednich pomieszczeń jeńców trzymano po prostu w więzieniu. Nadburmistrzowi Gorzowa Gerloffowi meldowano np, 19 sierpnia 1942 r.:
Oberleutnant Winkler ze Stalagu Kostrzyn powiadomił nas telefonicznie, że 31 sierpnia Gorzów ma nieodwołalnie oddać 65 jeńców radzieckich, jeśli do tego czasu nie uda się umieścić ich w znajdującym się jeszcze w budowie obozie przy ul. Kostrzyńskiej 30 i jeśli obóz nie będzie mógł być odebrany przez oficerów Stalagu, Przedłużenie terminu nie jest możliwe, gdyż po 31 sierpnia 1942 jeńców nie można trzymać w więzieniu.

Nowy obóz został przez oficerów Stalagu odebrany, po czym osadzono w nim jeńców.

Dnia 8 sierpnia 1941 Naczelne Dowództwo Armii Lądowej (OKH) wydało rozkaz, na mocy którego ustalona racje żywnościowe dla tej kategorii jeńców.

Rozkaz ów brzmiał:
Z uwagi na ogólną sytuację zaopatrzeniową ustala się następujące, zgodnie z wywodami lekarzy wystarczające, tygodniowe racje żywnościowe w gramach:
W obozach jenieckich (gdzie nie wykonują poważniejszej pracy): mięso i przetwory mięsne — 100 g, tłuszcz — 110 g, chudy ser — 46,25 gr twaróg — 47,5 g, środki odżywcze (kasze, płatki owsiane, makaron) — 100 g, cukier — 150 g. jarzyny (brukiew itp.) — 1125 g, marmolada — 150 g, kiszona kapusta 137,5 g, ziemniaki — 9000 g, chleb — 1500 g, namiastka herbaty — 28 g, sól — 105.

Jeńcy zatrudnieni przy robotach zewnętrznych mieli otrzymywać nieco wyższe normy:
Mięso — 150 g, tłuszcz — 130 g, ser chudy — 46,25 g, twaróg — 47,5 g, cukier — 225 g, marmolada — 150 g, świeże jarzyny (brukiew itp.) — 1125 g, kiszona kapusta — 137,5 g, suszona kapusta kiszona — 12,5 g, ziemniaki — 7500 kg, chleb — 2250 g, namiastka herbaty — 28 g, sól — 110 g.

Chorzy otrzymywali takie wyżywienie jak jeńcy nie pracujący.

W tym czasie radzieckim jeńcom nie przysługiwały dodatki za pracę nocną, za pracę w godzinach nadliczbowych i za pracę najcięższą. Z dodatków tych korzystali natomiast jeńcy innych narodowości.

Nietrudno wyliczyć, ile żywności wypadało w tych warunkach dziennie na jednego jeńca radzieckiego. Norma 220 gramów chleba, 1,5 dkg mięsa. 1,5 dkg tłuszczu, nawet gdyby to w pełni i regularnie wydawano (co zdarzało się. bardzo rzadko), mogła prowadzić tylko do śmierci głodowej. Wyższe nieco porcje chleba i mięsa dla ciężej pracujących jeńców prowadziły w istocie rzeczy do tego samego.

Normy z 8 sierpnia zmienił nieco rozkaz OKH z 8 października 1941, Jeńcy zatrudnieni przy pracach uznawanych za ciężkie i najcięższe mieli teraz otrzymywać dodatkowo 600 g chleba i 150 g mięsa na tydzień. Natomiast za pracę nocną i w godzinach nadliczbowych dodatków nie wydawano nadal.

Porcję 100 g mięsa zastępowano w tym czasie tą samą ilością dorsza. „Pełna porcja mięsa — czytamy w zarządzeniu — może być wydana tylko wtedy, gdy nie ma dorsza i nie można się o niego wystarać". Przez mięso rozumiano mięso końskie parzone, i to razem z kośćmi.

Jeńcom, którzy „przybywali z obszaru operacyjnego w stanie skrajnego wyczerpania" i których miano znowu postawić na nogi „w celu zapobieżenia epidemiom" wydzielano na czas nie dłuższy niż 6 tygodni dodatkowo 50 g dorsza, 100 g sztucznego miodu i 3,5 kg ziemniaków na tydzień.

Nadprezydent prowincji Marchia Brandenburska w okólniku z 27 października 1941 r. zalecał, żeby ziemniaki dla oszczędności gotować w łupinach.

Wobec masowego wymierania jeńców i zarysowującego się równocześnie braku rąk do pracy zaczęto jednak poszukiwać jakichś parametrów, wyznaczających możliwie długi okres eksploatacji organizmu przy możliwie najniższych przydziałach żywności. Wokół tego poszukiwanego optimum długo oscylowały racje żywnościowe jeńców.

Dopiero w ostatnich latach wojny, kiedy gospodarka Rzeszy podupadała w coraz szybszym tempie w wyniku klęsk na froncie oraz bombardowań z powietrza, podniesiono racje żywnościowe jeńców radzieckich oraz robotników cywilnych, pochodzących z terytorium ZSRR.

Oprócz przyczyn ekonomicznych istotne znaczenie w podniesieniu racji żywnościowych miał opór stawiany przez jeńców. Zmniejszenie tempa pracy i złe jej wykonywanie, masowe ucieczki, mimo ogromnych ofiar, jakie w warunkach terroru hitlerowskiego pociągała za sobą taka walka, w ostatecznym rachunku przyniosły jeńcom pewną poprawę sytuacji.

W historii Gorzowa lat wojennych zapisali się m. in. jeńcy francuscy i włoscy. Niemcy oceniali, że Francuzi są „leniwi". W lipcu 1941 r. dowódca Jenieckiej Drużyny Roboczej nr 266 w Gorzowie skarżył się na powtarzające się ucieczki francuskich jeńców. W związku z tym domagał się wzmożenia dozoru nad nimi.

Bardzo brutalnie traktowano też jeńców włoskich. Z polecenia naczelnego dowództwa Wehrmachtu Włochów „za lenistwo" głodzono i bito w okrutny sposób. Często .pozbawiano pożywienia całe oddziały. 21 sierpnia 1944 r. było w Gorzowie 154 Włochów.

Jeńcy wojenni zatrudnieni byli we wszystkich większych gorzowskich zakładach pracy. Z zachowanego w aktach planu miasta pochodzącego z końca 1944 r. i naniesionego na nim wykazu dowiadujemy się, że 1 grudnia 1944 r. najwięcej, bo 247 jeńców zatrudniały zbudowane w latach wojny Zakłady Włókien Sztucznych należące do IG Farbenindustrie. W pozostałych gorzowskich przedsiębiorstwach zatrudniano w tym czasie 257 jeńców.

Liczby te nie były oczywiście stałe. W latach 1941—1942 np. liczba jeńców zatrudnionych w Gorzowie była znacznie większa.

Ryszard Rogalski, dziś pracownik gorzowskiego „Stilonu", którego Niemcy wywieźli na przymusowe roboty do Gorzowa, twierdzi, że w r. 1941 wiele tysięcy jeńców radzieckich zajętych było przy budowie fabryki włókien sztucznych.

Mieszkali w barakach otoczonych podwójnym drutem kolczastym — wspomina. — Otrzymywali wyjątkowo kiepskie wyżywienie. Bito ich na każdym kroku. Jeńcy radzieccy wymierali masowo z wyczerpania. Prawie wszyscy byli opuchnięci z głodu.

Antoni Mądry trafił do tej samej pracy ze Śremu, gdzie schwytano go w czasie łapanki. Pracował w charakterze tzw. robotnika cywilnego.

Praca była niesłychanie ciężka — stwierdza. Latem trwała 12 godzin. W najgorszej sytuacji byli jeńcy radzieccy. Przy każdej okazji bito ich kolbami, palkami i w ogóle czym popadło. Otrzymywali zupą tak rzadką, że chochla była zupełnie zbyteczna. Wypuszczano ją z beczki zaopatrzonej w kurek prosto do misek. Każdego dnia wywożono na platformach zwłoki 8—10 jeńców radzieckich zmarłych w czasie pracy. Po wymarciu większości jeńców radzieckich przysłano na ich miejsce Serbów, Włochów i Francuzów.

Równie ciężka była dola jeńców zatrudnionych w innych przedsiębiorstwach.

Dnia 31 stycznia 1945 roku, w momencie wyzwolenia miasta przez Armię Radziecką, przeszło 500 jeńców różnych narodowości odzyskało wolność.

Ze wspomnianego wyżej wykazu wynika również, że 1 grudnia 1944 r. w Gorzowie zatrudnionych było 2360 cudzoziemców wywiezionych na przymusowe roboty. Spośród nich 638 pracowało w Zakładach Włókien Sztucznych, 382 w fabryce juty, 234 w Neumarkische Geratebau AG, 183 w fabryce maszyn „Giuckauf". Robotnicy cywilni zatrudnieni byli również przy budowie oddziału IG — Farbenindustrie.

Ryszard Rogalski, który sam wznosił mury fabryczne opowiada, że za każdą drobnostkę, a często i za nic bito boleśnie robotników. Strażnicy spacerowali i obserwowali. Jeśli ktoś „nie podobał się" nadzorcy — obrywał.

Sam nieraz dostałem — wspomina. — Pamiętam kolegą swego. Hipscha; wybito mu zęby za to, że przy spawaniu źle wykonał pracę. Lagenfuhrer Hildebrand był patologicznym typem sadysty. Z początku trzymano nas pod strażą w Wieprzycach. Potem zbudowano baraki na terenie fabryki. W barakach panowała ciasnota. Otoczono je drutem kolczastym. Praca była niesłychanie ciężka. Latem pracowano 12 godzin. Zimą trochę mniej. Dostawaliśmy jedynie 35 dkg chleba dziennie i zupę.

Podobne warunki panowały w wielu innych przedsiębiorstwach.

O sytuacji, w jakiej znajdowali się robotnicy cudzoziemscy, świadczyć może zachowana w aktach petycja napisana 23 lipca 1942 r. przez 112 ukraińskich robotnic zatrudnionych przy produkcji worków jutowych w Spółce Akcyjnej Max Bahr.

My robotnice z Ukrainy prosimy kierownictwo o poprawienie wyżywienia. Do tej pory otrzymujemy następujące jedzenie — raz na dzień zupę kartoflaną, wieczorem i rano prawie każdego dnia kawę. Jeśli tak dalej pójdzie, nie będziemy mogły pracować. Od tego jedzenia nie mamy sił, gdyż dają go nam za mało. Również tylko co drugi dzień otrzymujemy mały kawałeczek masła. Chleba otrzymujemy mało i w dodatku nierówne porcje[...] Prosimy również, by dawano nam więcej mydła do mycia. Otrzymujemy raz w miesiącu kawałek mydła i paczkę proszku do prania, które można zużyć w ciągu tygodnia. Prosimy także o wyjaśnienie, dlaczego jesteśmy zamknięte i dlaczego trzyma się nas pod kluczem, Przecież nie jesteśmy jeńcami wziętymi do niewoli, lecz robotnicami [...]

Kierownictwo fabryki obawiając się poważniejszych komplikacji, a m. in. spadku wydajności pracy, wystąpiło do burmistrza Gorzowa z prośbą o zwiększenie przydziałów żywnościowych dla robotnic.

Dyrekcja pisała, że:
[...] stosownie do przydzielonych nam środków żywnościowych na 4 tygodnie z 10,4 kg chleba, 1 kg mięsa, 520 g tłuszczu, 440 g cukru, €00 g „środków spożywczych", 160 g herbaty i 21 kg ziemniaków — robotnicy otrzymują:
Rano: dwa razy w tygodniu 1 litr zupy z mąki żytniej. W pozostałe dni przeważnie słodzoną czarną kawę. Obiad: litr jedzenia. Wieczorem: od poniedziałku do piątku litr zupy i porcję chleba (370 g). W soboty i niedziele nie otrzymują zupy, lecz jedynie słodzoną czarną kawę i porcję chleba. Trzy do czterech razy w tygodniu daje się na kolację 25 g margaryny.

Jak widać, wyżywienie było niedostateczne. Mimo to interwencja ta nie przyniosła bezpcśredniego skutku i burmistrz nie wydzielił dla robotnic dodatkowych przydziałów żywności. Mimo to sam fakt zbiorowego wystąpienia zasługuje na najwyższą ocenę z uwagi na ogromne ryzyko, jakie ponosili organizatorzy tego rodzaju akcji.

Wielu robotników, zwłaszcza Polaków, nie bacząc na grożące konsekwencje uciekało pod wpływem nieznośnych warunków do domu. Wzmagająca się fala zbiegostwa zmuszała niekiedy władze niemieckie oraz pracodawców do pewnych, minimalnych co prawda, ustępstw.

Brak danych statystycznych nie pozwala na dokładne ustalenie, ilu Polaków przebywało w Gorzowie na robotach przymusowych. Przyjmując jednak, że podobnie jak w całej Brandenburgii odsetek Polaków wśród cudzoziemskich robotników cywilnych kształtował się w granicach około 34%, okaże się, że w przeddzień wyzwolenia było ich w Gorzowie około 800.

 
 

Copyright © 2007-2009. All rights reserved.