Gorzów - Landsberg
Historia
Władcy
Ludzie
Widokówki - Pocztówki
Zdjęcia
Mapy
Publikacje
Forum
Autor
Linki
Gorzów Wlkp.

< Rozdział I | Spis treści | Rozdział III >

2. DZIEJE GORZOWA DO R. 1257

Stosunki polityczne. Ziemia Lubuska, której częścią był region gorzowski, wchodzący w skład dawnej kasztelanii santockiej przechodziła w pierwszych wiekach istnienia państwa polskiego szczególnie burzliwe koleje polityczne. Położona w kluczowym punkcie u spływu Wrarty, Noteci i Odry, była terenem, na którym rywalizowały ze sobą plemiona Pomorzan od północy, Polan od wschodu i Wieletów od zachodu. Około polowy X stulecia weszła w skład państwa Polan. W okresie Mieszków i Bolesławów obszar Ziemi Lubuskiej, a z nią także regionu gorzowskiego, stanowił punkt wypadowy dla jednoczenia ziem położonych nad Odrą pod berłem piastowskim.

W okresie następnym, w czasie rozbicia dzielnicowego, znaczenie jej upada — wchodzi ona teraz w skład dzielnicy książąt śląskich. Osłabienie Polski, będące skutkiem rozbicia dzielnicowego, wykorzystują jej zachodni sąsiedzi. Formują się teraz groźne twory polityczne: Marchia Miśnieńska, Marchia Łużycka i wreszcie Marchia Północna. Agresja brandenburska zbliża się wielkimi krokami do granic państwa polskiego.

Polska osłabiona rozbiciem dzielnicowym nie może przeciwstawić się zdobywczej ekspansji Brandenburczyków. Zrazu silni władcy Śląska odpierają raz po raz zakusy zachodnich i północnych sąsiadów, jednak po śmierci Henryka Pobożnego Śląsk rozpada się na kilka dzielnic i traci swą siłą polityczną. Ziemia Lubuska, a wraz z nią również region gorzowski, przechodzi teraz z rąk do rąk. Już pod koniec życia Henryka Pobożnego północne tereny dolnej Warty wraz z grodem santockim zagarnia Barnim, książę pomorski. W r. 1244 dostają się one z kolei w ręce Przemysła I, księcia wielkopolskiego. Margrabiowie brandenburscy wykorzystując stałe walki o tereny leżące na północ od Noteci i Warty skierowali swoją agresję w tym właśnie kierunku. Odparci w r. 1251 przez Przemysła I pod Zbąszyniem, przesuwają swoje uderzenie ku północy i przystępują do podboju terenów dolnej Warty. Wkrótce po opanowaniu tych obszarów, w r. 1257, następuje lokacja Gorzowa, który staje się punktem wypadowym dla dalszej agresji brandenburskiej.

Osadnictwo o charakterze militarnym. W całokształcie historii państwa Polan na pierwsze miejsce wysuwają się funkcje strategiczne regionu. Im też w dotychczasowej literaturze poświęcono najwięcej uwagi. I chociaż znaczenie regionu nie ograniczało sic wyłącznie do funkcji militarnych — do czego jeszcze powrócimy — to trzeba stwierdzić, że właśnie burzliwe dzieje polityczne wycisnęły najsilniejsze piętno na osadnictwie poprzedzającym lokację Gorzowa. Ich materialnym śladem jest stosunkowo duża ilość grodzisk na terenie miasta. Z pięciu przypuszczalnie istniejących zachowały się do naszych czasów trzy. Poświęcimy im nieco uwagi ponieważ stanowią one nikłe szczątki osadnictwa, które już przed zagarnięciem tych terenów przez Brandenburczyków wykazywało tu wysoki stopień nasilenia.

Wszystkie grodziska znajdują się w północnowschodniej części miasta, na wysokich, górzystych wyniosłościach. Grodzisko najbardziej wysunięte na wschód zachowało się na terenie parku należącego obecnie do muzeum gorzowskiego. Tak budynek muzeum, jak i obszar przyległego doń parku, należały kiedyś do bogatego fabrykanta niemieckiego. W związku z zakładaniem parku "ucywilizowano" również grodzisko, przerabiając je na malowniczy pagórek poprzecinany dróżkami i schodkami, gęsto obsadzony drzewami. Stąd też pierwotny kształt grodziska jest dość trudny do odczytania. Zachowane pozostałości pozwalają przypuszczać, że było to grodzisko stożkowate, otoczone u podstawy rowem i wałem. Na uwagę zasługuje położenie grodziska względem sieci drożnej. Usytuowane na wzgórzu, panowało nad drogą do Santoka (obecna ul. Warszawska) i drogą do Strzelec Krajeńskich (obecna ul. Walczaka).

Dwa pozostałe grodziska mieszczą się również na wspomnianych już wzgórzach, Usytuowane w ich partii wschodniej, dominuje ponad wgłębieniem terenowym, którym płynie Kłodawa. Pierwsze znajduje się w parku, na wzniesieniu górującym nad załamaniem pasa wzgórz (obecnie zakręt ul. Drzymały). Dominuje ono nad dolinką Kłodawy, a rozpościerający się stąd ku południowi widok daje wgląd w rozległy obszar pradoliny Warty. Grodzisko to wygląda obecnie jak wzgórek na rzucie prostokąta, o gładko ściętych ścianach, zwężających się ku górze, gdzie mieści się płytkie zagłębienie. Trudno rozstrzygnąć, w jakim stopniu na aktualny kształt pagórka wpłynęły prace fortyfikacyjne przeprowadzone jeszcze w czasie wojny trzydziestoletniej, w jakim zaś prace związane z zakładaniem parku.

Trzecie i zarazem ostatnie z zachowanych grodzisk leży ok. 300 m na północ od poprzednio omówionego, w miejscu dogodnym dla inwigilacji drogi do Strzelec Krajeńskich. W końcu ubiegłego stulecia pobudowano tutaj wieżę ciśnień, stawiając ją na szczycie niewielkiego, ok. 20 m wysokiego stożka. Gęste zadrzewienie wzgórza utrudnia dodatkowo odczytanie zmian, jakich wymagała budowa wieży ciśnień.

Żadne z zachowanych grodzisk nie było dotychczas poddane badaniom archeologicznym. Powierzchniowe poszukiwania ceramiki pozostały bez rezultatu, w dużej mierze na skutek przekształceń, którym poddano wzniesienia w ostatnim stuleciu.

I choć dopiero prace wykopaliskowe pozwolą nam z całą precyzją określić czas powstania i funkcje poszczególnych grodzisk, to już obecnie ich charakterystyczne położenie w stosunku do wczesnośredniowiecznej sieci drożnej (do omówienia której jeszcze powrócimy) świadczy niezbicie o aktywnej roli, którą te grody pełniły w okresie przedlokacyjnym Gorzowa.

Poza omówionymi już grodziskami, które — choć w zmienionej postaci — przetrwały do naszych czasów, literatura przedmiotu wymienia jeszcze dwa dalsze. Istnienie jednego z nich nie budzi żadnych wątpliwości. Na starej mapie sztabowej można odczytać jego zarys w postaci śladów zniszczonego grodziska wklęsłego. Do czasu sporządzenia mapy zachowały się tylko część południowa i zachodnia umocnienia, liczące w sumie około 85 m długości. Gród ten, położony na wzgórzu, u zachodniej krawędzi doliny Kłodawy, czuwał nad drogą do Myśliborza.

Niezależnie od czterech omówionych wyżej, niektórzy badacze przyjmują istnienie piątego grodu. Miał się on znajdować w południowo-wschodnim krańcu miasta średniowiecznego, na terenie zajętym obecnie przez ośrodek zdrowia, tam gdzie tradycja każe szukać ukrytych w ziemi pozostałości zamku krzyżackiego. Nieco światła na dawne dzieje interesującego nas obszaru rzucą, być może, dalsze badania archeologiczne. Na razie zarówno znane nam przekazy materiałowe, jak i archiwalne, nie są na tyle jasne, aby bezspornie przesądzić istnienie grodu.

Chronologię i znaczenie poszczególnych grodów, funkcje jakie pełniły one w stosunku do siebie, mogłyby — jak wspomniano — określić dokładnie jedynie prace archeologiczne. Niewykluczone, że niektóre z nich zbudowali Pomorzanie w okresie walk z Przemysłem o Santok, inne zaś powstały w czasie przynależności tych ziem do Śląska, czy też wreszcie mogły one — zależnie od aktualnej sytuacji politycznej — zmieniać swoich właścicieli. W każdym razie skupienie tak poważnej ilości grodów na stosunkowo niewielkim obszarze świadczy, że był to teren intensywnie zasiedlony, pod względem militarnym bardzo ważny.

Osadnictwo o charakterze gospodarczym. Funkcja militarna przedlokacyjnego Gorzowa — jakkolwiek niezupełnie wyjaśniona — nie była nigdy kwestionowana, już choćby ze względu na bliskie sąsiedztwo (ok. 10 km w linii powietrznej) Santoka. Jak jednak kształtowały się możliwości gospodarcze obu tych ośrodków?

Bezsporne jest znaczenie militarne i polityczne Santoka, grodu o dawnej i doniosłej metryce historycznej. Zapewne już około połowy tysiąclecia n. e. był czołem opola. W czasach pierwszych Piastów pozostawał w dalszym ciągu centrum politycznym regionu, jako siedziba kasztelanii. W Santoku ustanowiono siedzibę archidiakonatu i tu właśnie wzniesiono kościół Św. Andrzeja. Natomiast znaczenie gospodarcze Santoka wymaga jeszcze dokładnego zbadania, być może jednak, że od schyłku XII w. nie dorównywało ono swoją intensywnością strategicznym i politycznym funkcjom ośrodka.

Usytuowanie Santoka w stosunku do zaplecza rolniczego było niezbyt korzystne. Leży on bowiem na skraju pasa żyznych gleb gliniastych regionu, podczas gdy Gorzów — jak już wspomniano — leży w samym ich centrum. Znamienne jest przy tym, że towarzyszące żyznym glebom kamienne kościoły romańskie w Wawrowie, Wojcieszycach, Marwicach i Lubnie tworzą półkole, którego centrum stanowi Gorzów — nie Santok. Od połowy XIII w. fakt ten nabiera szczególnego znaczenia, bowiem, podstawą rozwoju osad typu miejskiego była wytwórczość rzemieślników i wymiana lokalna z najbliższym zapleczem w promieniu ok. 25 km". Gorzów zatem dzięki swemu centralnemu położeniu i dogodniejszym warunkom komunikacyjnym miał niewątpliwie znacznie bardziej sprzyjające warunki, aby skupić gospodarcze życie regionu, aniżeli trudno dostępny, położony na skraju płata żyznych gleb Santok. Pośrednio o gospodarczej roli Gorzowa przedlokacyjnego mówi skarb srebrny, znaleziony na terenie miasta. Bez porównania większą wymowę ma jednak fakt, że znajdowała się tu chyża, a więc osada skupiająca ludność rolniczą, a być może również rzemieślniczą. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi dopiero z r. 1364. W tym czasie mieściła się ona już przy drodze do Wieprzyc (tam gdzie obecnie znajduje się ulica tej nazwy), w odległości mniej więcej 1,5 km od miasta średniowiecznego. Na miejsce to ludność została przeniesiona dopiero w r. 1257, w związku z lokacją miasta.

Pierwotnie bowiem chyża znajdowała się w pobliżu jednego z grodów, na terenie objętym lokacją. Z chyżą przede wszystkim można wiązać cmentarzysko, odkryte w latach międzywojennych na zachód od Stawu Kłodawskiego (u zbiegu obecnych ulic W. Wasilewskiej i Kosynierów Gdyńskich). Występowanie ceramiki, tym razem dość obfite, wykazuje, że służyło ono celom grzebalnym między 1000 a 1200 rokiem i jest jeszcze jednym dowodem trwałego — nie tylko wojskowego — zasiedlenia przedlokacyjnego Gorzowa.

Warto tu wspomnieć, że margrabiowie równolegle z lokacją nadali miastu prawo składu (do czego jeszcze powrócimy). Trudno wyobrazić sobie nadanie podobnego przywileju osadzie pozbawionej zupełnie tradycji gospodarczych.

Sieć drożna. Na szczególną pozycję osady przedlokacyjnej wskazuje w Gorzowie również ukształtowanie sieci drożnej, gdyż w osiedlu zbiegały się najważniejsze drogi handlowe i komunikacyjne regionu. Drogi te, łączące osady powstałe między VIII a XIII w,, wykształciły się jeszcze przed lokacją.

Naturalną trasą komunikacyjną regionu była Warta, Równolegle do Warty, wzdłuż jej północnego brzegu, posuwał się szlak lądowy w kierunku wschodnim, łączący ziemie nadnoteckie z Kostrzynem. Od Kostrzyna, gdzie była przeprawa przez Odrę, biegł on skrajem wzniesień pradoliny Warty przez Witnicę, Janin, Wieprzyce, Łupowo do Gorzowa. Kierunek przebiegu tego równoleżnikowego szlaku przez osadę przedlokacyjną, położoną między rozlewiskami Kłodawy, zasługuje na szczególne podkreślenie gdyż on właśnie zadecydował o ustaleniu głównej osi urbanistycznej miasta średniowiecznego.

W Gorzowie trasa się rozwidlała. Ramię północnowschodnie kierowało się do Strzelec Krajeńskich, południowe zaś, idące ku Santokowi, miało dwa warianty: jeden, zapewne wcześniej biegnący tuż przy Warcie, opodal Czechowa i drugi, poprzedzający obszarami nieco wyższymi i suchszymi, poprzez Wawrów, Jańczewo i Gralewo.

Pod znakiem kontaktu z Pomorzem Zachodnim, a szczególnie jego najbliższym od strony Nowej Marchii przedstawicielem — Pyrzycami — stoją drogi wybiegające z osady na terenie zamkniętym
brzegiem Kłodawy od zachodu, a wzniesieniami krawędzi pradoliny Warty od południa. Jedna z nich prowadziła trasą: Małyszyn — Baczyna — Marwice, a następnie przez Myślibórz do Pyrzyc względnie do Choszczna i dalej do Szczecina.

Druga dochodziła do Pyrzyc poprzez Chwalęcice — Mironice — Nowogródek Pomorski i Lipianę. Osada przedlokacyjna panowała również nad przeprawą przez Wartę dróg kierujących się ku południowi. Łączyły one Nową Marchie z Wielkopolską i Łużycami. Obie drogi dochodziły z Gorzowa do Deszczna i tutaj się rozwidlały. Trakt wiodący do Wielkopolski docierał do Skwierzyny, a dalej przez Międzychód lub Międzyrzecz szedł do Poznania. Trasa łącząca osadę z Łużycami szła przez Glinik, a dalej przez Sulęcin do Krosna.

Wydaje się, że zarówno strategiczne walory osady u zbiegu Kłodawy i Warty, jak gospodarcze tradycje i perspektywy, a także zalety komunikacyjne ośrodka przyciągnęły uwagę Brandenburczyków. Tu właśnie założyli swoją główną kwaterę, punkt wypadowy dla dalszej agresji. Santok przechodził teraz kolejno z rąk polskich do brandenburskich i odwrotnie. Najeźdźcy posunęli się aż po Gwdę, a i na południu poszerzyli zasięg swoich posiadłości po Międzyrzecz i Świebodzin. Kontynuowali również swoje podboje na terenie Pomorza Zachodniego. A gospodarcze możliwości osady skłoniły ich do lokowania, tutaj właśnie miasta.

 
 

Copyright © 2007-2009. All rights reserved.