Gorzów - Landsberg
Historia
Władcy
Ludzie
Widokówki - Pocztówki
Zdjęcia
Mapy
Publikacje
Forum
Autor
Linki
Gorzów Wlkp.

< Rozdział IV | Spis treści | Rozdział VI >

5. GORZÓW OD WOJNY TRZYDZIESTOLETNIEJ DO POŁOWY XIX W.

Stosunki polityczne i gospodarcze. Wojna trzydziestoletnia (1618—1648) stanowi doniosły okres w historii Nowej Marchii i Gorzowa; okres pełen dramatycznych wydarzeń.

Już w r. 1624 przechodzą tedy Lisowczycy, spiesząc z pomocą wojskom cesarskim. Od r. 1624 kwateruje w Gorzowie załoga cesarska początkowo w sile 200, a potem 600 ludzi, wzmocniona w r. 1630 o dalsze 3000 żołnierzy. W tym samym roku Szwedzi po raz pierwszy podchodzą pod miasto, lecz odstępują od oblężenia na wieść o zbliżaniu się głównego członu armii cesarskiej pod wodzą generała Tilly. Dopiero w kwietniu 1631 r. armia szwedzka pod wodzą Gustawa Adolfa, idąc od Frankfurtu, opanowała najpierw położony na lewym brzegu Warty Krowi Gród i Zamoście, a następnie Gorzów prawobrzeżny.

Jesienią 1633 r. miasto przechodzi znowu do rąk cesarskich i pozostaje tak do wiosny roku następnego. Wówczas to generał szwedzki Lesslie, wykorzystując zamęt jaki w armii cesarskiej wywołała śmierć Wallensteina, wspierany przez część armii kurfirsta, po krótkim oblężeniu na powrót zdobywa Gorzów. Na krótko jednak, gdyż w r. 1635, po zawarciu pokoju w Pradze, miasto znowu obsadzają wojska cesarskie. Na początku 1637 r. w obliczu zbliżania się armii szwedzkiej pod wodzą pułkownika Vitztuma, załoga cesarska opuszcza w pospiechu miasto, niszcząc uprzednio fortyfikacje i sprzęt wojenny.

Znowu jednak nie na długo, gdyż powraca tu w lipcu tegoż roku i pozostaje aż do wiosny r. 1639, kiedy to wojska szwedzkie pod wodzą generała Lilienhocka zdobywają Gorzów, Wojska cesarskie wyparte z miasta, próbowały stawiać opór w szańcu położonym po lewej stronie Warty, u wylotu mostu; zostały jednak i stamtąd wyparte, przy czym blisko 1000 ludzi wycięto w pień. W tak krwawo zdobytym mieście rezydują Szwedzi ponad 11 lat. Opuszczają je po wielu pertraktacjach i zachodach ze strony brandenburskiej w r. 1650, dopiero w dwa lata po zawarciu pokoju westfalskiego.

Wszystkie te wojska niszczyły nie tylko Gorzów, ale i całą Nową Marchię. Gwałty i rabunki nie ustawały. Raz po raz wybuchały pożary. Grasowała zaraza, Ludzie umierali z głodu. Po zakończeniu wojny trzydziestoletniej kraj był jednym na wpół wymarłym pogorzeliskiem. Sporo czasu upłynęło, zanim życie gospodarcze mogło powrócić do równowagi.

Wyrazem prób mających na celu uporządkowanie stosunków gospodarczych jest edykt elektora brandenburskiego z r. 1643, dotyczący dróg handlowych. Odtąd szlak handlowy z Frankfurtu do Polski miał iść wyłącznie terenem Nowej Marchii, co przy dogodnym położeniu Gorzowa mogło przynieść miastu duże korzyści. Dlatego raczej ujemny wpływ na rozwój regionu miała budowa kanału Fryderyka Wilhelma (1662—1668), która umożliwiała przesunięcie na Łabę części transportu idącego Odrą ze Śląska. Wojny polsko-szwedzkie poważnie utrudniały utrzymywanie stosunków handlowych ze Szczecinem i odcięły Gorzów od jego zaplecza — Wielkopolski oraz Śląska — nie mówiąc już o wyniszczających kraj przemarszach wojsk, czy półrocznym okupowaniu Gorzowa przez Szwedów w r. 1675. Zajęcie Szczecina w 1713 r. przez Brandenburgię nie przyniosło miastu spodziewanych korzyści, gdyż równocześnie trzykrotnie podniesiona taryfa celna na polskie zboże podważała znaczenie Warty jako drogi handlowej. Poprawę stosunków gospodarczych opóźniała wojna północna (1700—1721), jakkolwiek wydany przez Fryderyka Wilhelma zakaz wywozu wełny (r. 1719) ożywił znacznie targi na wełnę i sukiennictwo gorzowskie.

W zakresie gospodarki rolnej rada miejska dostosowuje się do zmienionych warunków gospodarczych przez organizowanie folwarków. Nie przyczyniały się natomiast do poprawienia budżetu Gorzowa złodziejskie praktyki patrycjatu, który np. wydzierżawiał folwarki i owczarnię miejską swoim członkom, na ogół spokrewnionych ze sobą, za czynsze nie pokrywające nawet kosztów bieżących napraw.

Zagarnięcie Śląska przez Prusy (r. 1740) otwiera nowy etap w rozwoju miasta i regionu. Obecna sytuacja, jakkolwiek niekorzystna dla Polski, stanowiła pierwszy krok do przywrócenia na tym obszarze jednolitej struktury ekonomicznej dzięki scaleniu całego systemu Odry w ramach jednego organizmu państwowego. W latach 1744 i 1750 Fryderyk II otworzył żeglugę na Odrze i Warcie dla towarów wywożonych z Polski i równocześnie całkowicie zwolnił od ceł towary (z wyjątkiem drzewa) wywożone z Polski do Szczecina. Port gorzowski pełnił obecnie rolę punktu etapowego i przeładunkowego dla statków zdążających z Wielkopolski i Śląska w kierunku Szczecina i odwrotnie. Wyrazem stale polepszających się stosunków gospodarczych jest wzrastająca liczba ludności w Gorzowie (w r. 1719 — 3515 mieszkańców, w r. 1750 — 4171).

Najsilniej na ożywienie tętna rozwoju gospodarczego miasta i regionu w XVIII w. wpłynęła akcja melioracyjna zakrojona na ogromną skalę. Akcja osiedleńcza mająca na celu osuszenie błot Warty i Noteci rozpoczęła się już w II poł. XVII w. Prawdziwego rozmachu nabrała jednak dopiero w II poł. XVIII w. O jej rozmiarach może świadczyć liczba nowo powstałych osad: z 96 gmin istniejących w okresie międzywojennym na terenie powiatu gorzowskiego, aż 52 powstały w XVIII w. W wyniku tej akcji miasto uzyskuje ogromny areał ziemi uprawnej, łąk i pastwisk (7225 ha).

Do ożywienia żeglugi na Warcie przyczyniło sic również otwarcie Kanału Bydgoskiego w roku 1772. Miasto wzmocniło się gospodarczo na tyle, że szkody wyrządzone przez Rosję w latach 1758— —1762 nie mogły zachwiać jego potencjałem gospodarczym.

Pod koniec XVIII wieku zaszły w Gorzowie zmiany w strukturze gospodarczej, sprzyjające intensywnemu rozwojowi rzemiosła. Poza niewielkimi, lecz coraz liczniejszymi (400) warsztatami. głównie sukienniczymi, pracującymi na użytek najbliższego zaplecza, istnieje teraz w Gorzowie również fabryka tekstylna Werkmeistera. Zatrudniała ona 1250 osób pracujących na zasadzie manufaktury nakładczej i część swych wyrobów eksportowała do Rosji. Obroty na targach na wełnę, które odbywały się trzy razy do roku, osiągały 70 do 80 tys. talarów jednorazowo.

Zamknięcie granicy rosyjskiej w r. 1820 odcięło Gorzów od wschodnich rynków zbytu i przyczyniło się walnie do całkowitego upadku sukiennictwa gorzowskiego. Równocześnie jednak następuje wzrost branżowy i ilościowy innych gałęzi produkcji, przede wszystkim przemysłu maszynowego, który stanowił niejako kontynuację XVII wiecznych tradycji hutnictwa nowomarchijskiego oraz młynów, cegielni, tartaków. Ożywił się również handel spirytusem i zbożem. Powstaje teraz okazała fabryka maszyn i odlewów Pauckscha, fabryka budowy maszyn Staeckerta, młyn parowy do przemiału gipsu, a z czasem również kopalnia węgla brunatnego.

Mimo rozwoju miasta i stale wzrastającej liczby mieszkańców do połowy XIX w. Gorzów pozostaje nadal ośrodkiem — co prawda dobrze rozwiniętym — o znaczeniu wyłącznie lokalnym.

Nowe możliwości rozwojowe przynosiło miastu dopiero wybudowanie kolei żelaznej. W r. 1356 powstaje linia łącząca Gorzów ze wschodem (przez Krzyż) i z Berlinem (przez Kostrzyn). Połączenie z Międzyrzeczem uzyskuje miasto w r. 1896. Rozbudowę połączeń kolejowych o znaczeniu lokalnym — z Sulęcinem i Myśliborzem — kontynuuje się w początkach XX w.

Obwarowania. Groza wojny trzydziestoletniej i burzliwe dzieje późniejszych lat znalazły swoje odbicie przede wszystkim w rozbudowie obwarowań gorzowskich. Średniowieczne, kamiennoceglane mury okazały się niedostateczne wobec udoskonalonej sztuki wojennej, zaczęto więc stopniowo rozbudowywać umocnienia ziemne.

W roku 1627 przeprowadzono poważne prace konserwacyjne przy Krowim Grodzie. Zatrudniono przy nich murarzy, cieśli, kowali i in. Tym niemniej w r. 1631, jeśli wierzyć bardzo schematycznemu planowi z tego czasu, umocnienia ziemne Gorzowa nie prezentowały się jeszcze zbyt okazale. Poza wspomnianym wyżej — a nie znanym nam z planów — Krowim Grodem, ograniczały się one do szańca, wysuniętego przed fosę, okrążającą mury miejskie. Biegł on równą, pozbawioną załamań linią od Stawu Kłodawskiego, otaczając miasto od północy i wschodu aż do brzegu Warty. Na lewym brzegu rzeki dojścia do mostu strzegła reduta o narysie prostokąta. W czasie następnych lat wojny system obrony ziemnej wzmocniono i rozbudowano. W latach czterdziestych równa dotąd linia szańca biegnącego wzdłuż murów załamuje się, tworząc trzy dość płytkie bastiony o ramionach zbiegających się pod silnie rozwartym kątem i jeden półbastion, położony tuż nad Wartą. Od zachodu, przed murami idącymi wzdłuż obecnej ul. Zaułek, umieszczono rawelin. Odpowiedniemu wzmocnieniu uległy wyloty głównych dróg z miasta. Przed bramą Santocką usypano okazały bastion, a przed bramą Młyńską — rawelin.

Najwięcej uwagi poświęcono obronie lewobrzeżnego Gorzowa. U wylotu mostu znaną nam już kwadratową redutę wzmocniono na narożnikach bastionami i — za wyjątkiem boku przytykającego do rzeki — dwoma limami szańców o gwiaździstym zarysie.

Z czasem, jak wskazują plany, wprowadzono dalsze udoskonalenia. Ilość bastionów zmniejszono, a kształt ich unowocześniono przez załamanie ścian czołowych pod kątem ostrym. Jeden bastion zamykał linię umocnień ziemnych od strony Stawu Kłodawskiego (w miejscu obecnego pl. Jedności Robotniczej), a drugi bronił bramy Santockiej (znajdował się mniej więcej na pl. Jakuba Wujka). Od strony Warty obwarowania zamykał półbastion o ścianach licowanych cegłą. Skuteczniejszej obronie wyniesień od strony pn.wsch. służyło silnie wysunięte dzieło rogowe i odpowiednio zmodernizowane grodzisko leżące nad zakrętem ul. Drzymały.

Niezależnie od prac przy obwarowaniach ziemnych, utrzymywano w stanie użyteczności stare, średniowieczne mury miejskie. Jeszcze w r, 1687 słyszymy o odbudowaniu muru przy bramie Mostowej.

Druga połowa XVII w. nie przyniosła ze sobą spokoju i odprężenia w życiu politycznym regionu. W latach 1675—1677 trwają roboty przy umocnieniach ziemnych na lewym brzegu Warty. Prace te musiały być dość kosztowne i rozległe, gdyż wymagały pomocy innych miast Nowej Marchii. Z biegiem lat przywiązywano coraz więcej wagi do obrony Gorzowa od strony południowej. Świadczy o tym np. sypanie nowego szańca przy Krowim Grodzie jeszcze w r. 1709, w czasie wojny północnej. Stopniowo jednak, w miarę przesuwania agresji pruskiej na coraz to odleglejsze tereny, maleje znaczenie militarne Gorzowa, a jego urządzenia wojskowe ulegają stopniowej likwidacji. W 1734 r., na miejscu splantowanych szańców przy północnozachodniej krawędzi miasta prawobrzeżnego, powstaje nowa dzielnica — tzw. Nowe Miasto. Także na lewym brzegu Warty, na częściowo zniwelowanej reducie u wylotu mostu, postawiono okazały szachulcowy magazyn (zachowany do naszych czasów).

Rozrost przestrzenny miasta. Wojna trzydziestoletnia wycisnęła długotrwałe ślady na życiu Gorzowa i nie tylko powstrzymała rozrost miasta na wiele lat, ale doprowadziła nawet do okresowego cofnięcia jego zasięgu terytorialnego. Dość powiedzieć, że w r. 1637 znajdowało się w Gorzowie zaledwie 20 mieszczan.

Rytowany przez Meriana około poł. XVII w. widok Gorzowa ukazuje miasto całkowicie ogołocone z przedmieść. Za wyjątkiem jednego młyna (leżącego na północy miasta, tzw. „Dalekiego") nie ma przed murami żadnych zabudowań. Są jedynie fortyfikacje. Zabudowa przedmieść uległa całkowitemu zniszczeniu podczas długotrwałej zawieruchy wojennej. Nie ostały się nawet obiekty sakralne, wykonane — jak np. kaplica Sw. Ducha — w trwałym materiale budowlanym.

Z biegiem lat, w miarę polepszającej się sytuacji gospodarczej, zabudowa, początkowo zapewne spontaniczna, a z czasem i zorganizowana, bierze znowu w swoje posiadanie tereny przedmiejskie, od przyległych do arterii komunikacyjnych poczynając. W r. 1687 było w mieście już 250 zamieszkanych domów, a przedmieścia i chyża były także w większości zamieszkane.

Wyraźny krok naprzód w rozwoju przestrzennym miasta stanowiło wspomniane już założenie w r. 1734 tzw. Nowego Miasta na częściowo zniwelowanych terenach pofortyfikacyjnych. Była to pierwsza dzielnica miejska, założona planowo, poza obrębem murów. Składało się na nią 11 parcel zgrupowanych szeregowo wzdłuż łukowatej ulicy (obecnie Dzieci Wrzesińskich). Poprzednio na terenach przyległych do obwarowań na północ od Gorzowa królowały niepodzielnie stodoły, skupione wzdłuż dróg podmiejskich.

W maju 1768 r. ogromny pożar zniszczył przedmieście Santockie. Zginęło 7 osób, a 225 budynków spłonęło. W związku z odbudową — dofinansowaną z kasy królewskiej — przeprowadzono regulację dzielnicy. Ujednolicono kształt i wymiary działek i wyprostowano linię pierzei ulicznych. Pracę tę wykonał ówczesny architekt powiatowy Schultze.

Następnym etapem było założenie osiedla tkackiego w r. 1772. Odsunięte stosunkowo daleko od starego miasta, na zachód od czyży, przy drodze do Kostrzyna, składało się z bliźniaczych domków przeznaczonych dla rodzin tkackich. Nosiło nazwę Frydrychowa (Friedrichstadt). Fundusze na budowę zespołu projektowanych pierwotnie pięćdziesięciu, a zrealizowanych trzydziestu sześciu domów, wyasygnował v. Brenkenhoff z kasy melioracyjnej.

Prace regulacyjne obejmowały, jak widzimy, przede wszystkim tereny prawobrzeżne. W końcu XVIII w. i w poł. w. XIX obszary ujęte zabudową tworzyły wąski, silnie wydłużony pas (ok. 4 km), ciągnący się wzdłuż rzeki. Zajmowały jej terasę średnią, unikając przyległych pagórkowatych wyniesień i zagłębienia terenowego Kłodawy.

Zamoście tymczasem zabudowywało się spontanicznie. Nie słyszymy o akcjach regulacyjnych na terenie miasta lewobrzeżnego. Była to najbiedniejsza dzielnica Gorzowa, zamieszkana przez ubogą ludność Verdaechtiges Gesindel, vor allem polnische Juden (podejrzaną hołotę, przede wszystkim polskich Żydów). Z początkiem XIX w. powstają tu zakłady przemysłowe — głównie przemysł maszynowy. Tereny lewobrzeżne były płaskie, niezdrowe, obfite w podmokłe łąki, a od czasu wycięcia dość licznych tu pierwotnie dębów (w związku z regulacją Warty) pozbawione zieleni. Zabudowa ograniczała się do jednostronnej obudowy równoległej do Warty ul. Fabrycznej i obszaru objętego rozwidleniem ulic Grobli i Św. Jerzego.

W tym zarysie miasto trwa do lat osiemdziesiątych XIX w. Wzrastająca stopniowo liczba ludności przyczynia się do coraz ściślejszego wypełniania zabudową zakreślonej w XVIII w, sieci ulicznej przedmieść. Szeregi stodół na przedmieściu Santockim i Młyńskim ustępują stopniowo miejsca domom mieszkalnym (w r. 1828 było w mieście 786 domów mieszkalnych i 963 stajnie, stodoły i szopy). Powstaje coraz więcej domów murowanych i wielokondygnacjowych, wyciąga się na południe zabudowa ul. Grobla. Wreszcie, gdy w r. 1867 ludność wzrosła do przeszło 17 tyś. (w poł. XVIII w. — 4100), zaistniała potrzeba radykalnych zmian. Porównanie planu miasta wykonanego przez Koehlera w r. 1863 z planem z r. 1888, opracowanym przez Friedenreicha, ukazuje wyniki akcji osadniczej zakrojonej na stosunkowo dużą skalę. Wytyczono wówczas sieć uliczną na rozległych obszarach Zamościa, między Wartą a kanałem ulgi, a w mieście prawobrzeżnym — na obszarach zagłębienia doliny Kłodawy. W miarę jak pozwalały na to warunki topograficzne i stosunki własnościowe, zaprojektowano szereg równoległych do siebie, a prostopadłych do Warty ulic, przeciętych nieco węższymi ciągami poprzecznymi. Podobny szachownicowy układ wprowadzono również w północnej części miasta, na terenie zagłębienia doliny Kłodawy. Plan Friedenreicha wskazuje, że zabudowano w pierwszej kolejności ulice prostopadłe do rzeki. Rozplanowanie to, mimo swego prymitywizmu, stanowiło osnowę dla rozbudowy Gorzowa nowoczesnego. Prymitywizm ten dał się we znaki szczególnie Zamościu, dzielnicy zamieszkanej prawie wyłącznie przez ludność robotniczą. Jednostajność monotonnych, płaskich ulic, brak przestrzeni parkowych, brak właściwie zorganizowanego ośrodka usług, stanowią do dnia dzisiejszego smutne dziedzictwo młodych lat kapitalistycznego Gorzowa. W mieście prawobrzeżnym niedostatki rozplanowania nowych terenów łagodziły w znacznym stopniu walory krajobrazowe doliny Kłodawy.

Niezależnie od akcji regulacyjnych na większą skalę — ojcowie miasta zabiegają również innymi sposobami o modernizację i unowocześnienie Gorzowa.

I tak w r. 1729 zlikwidowano cmentarz przy kościele farnym. Przeniesiono go na przedmieście Młyńskie (między ulice Kosynierów Gdyńskich, Estkowskiego i Daszyńskiego), a gdy ten okazał się niewystarczający — założono w r. 1831 następny cmentarz w rozwidleniu dróg do Wojcieszyc i Różanek. Plac otaczający kościół zrównano i przeznaczono na cele targowe. Skomplikowany dojazd do bramy Młyńskiej uproszczono przez położenie nowego mostku. W 1819 zapoczątkowano stopniową likwidację muru obronnego przez częściową rozbiórkę bram Wodnej i Mostowej. W dziewięć lat później los ich podzieliły bramy Santocka i Młyńska. W 1825 r. dawny, stojący na rynku ratusz pozbawiono gotyckiej wieży, a w r. 1850/51 rozebrano go całkowicie.

Nawierzchnia ulic w obrębie murów, nic mówiąc już o przedmieściach, była opłakana. Zły stan zachowania lub zupełny brak bruków — nie wspominając już o chodnikach, szyje piwniczne tarasujące przejścia, gdzieniegdzie rynsztoki pośrodku ulic, a za murami domy powysuwane do przodu lub zbyt cofnięte do tyłu, płoty w nierównej linii, tu i ówdzie cuchnące kanały — wołały wielkim głosem o uporządkowanie.

Od r. 1820 stopniowo i systematycznie brukuje się ulice, wydziela chodniki, usuwa przybudówki, prostuje linię zabudowy i to nie tylko w obrębie murów, lecz także poza nimi, nie pomijając Zamościa. Niektóre z ulic obsadza się topolami lub drzewami owocowymi. Młyn stojący za murem miejskim, na wysokości wylotu ul. Obotryckiej, przenosi się w r. 1827 na prawy brzeg Kłodawy (odtąd nosi nazwę „Letniego"), dawną fosę zasypuje się i na tak przygotowanym terenie zakłada uroczy zieleniec obsadzony akacjami, różami i krzakami bzu. Z czasem jednak dychawiczny lasek, położony w stronie Santoka, który zresztą nie cieszył się szczególnie dobrą sławą i wysadzenie ulic drzewami okazują sic niewystarczające. Mieszkańcy Gorzowa odczuwają coraz silniejszą potrzebę zieleni. W r. 1844 powstaje towarzystwo stawiające sobie za cel upiększenie miasta. Zabiegi ponawiane wytrwale od 1866 r. uczyniły w rezultacie Gorzów miastem parków, które zgodnie z postulatami nowoczesnej urbanistyki wnikają do miasta (głównie jednak prawobrzeżnego) pasami. Kult, który mieszkańcy Gorzowa żywili do miejsc bogatych w rozległe widoki, przyczynił się do zachowania i wyodrębnienia zielenią trzech znajdujących się na terenie miasta grodów wczesnohistorycznych.

Dużo zmian w życie miasta wniosło wybudowanie kolei żelaznej. Dworzec stanął w pobliżu rzeki na piaszczystych nieużytkach przedmieścia Młyńskiego. Na wysokości nowego szpitala przebito prostopadłą do Warty ulicę, zamkniętą na południu budynkiem stacji. Tory od strony Kostrzyna doprowadzono do dworca terenem położonym między ulicami Tkacką i Chyżą z jednej a Wartą z drugiej strony, a dalej na wschód ulicami Składową i Nadbrzeżną. Przeciągnięcie torów przez miasto wymagało pewnych wyburzeń. Ofiarą padły liczne nad rzeką spichrze, a także mur miejski i budynek wyższej szkoły (r. 1856).

Przeprowadzenie torów nadbrzeżem Warty zaciera i zniekształca widok miasta od strony południowej, a także utrudnia wykorzystanie urbanistycznych walorów rzeki. Jednak przeciągnięcie torów na północ od starego miasta byłoby bardzo utrudnione, jeśli nie wręcz niemożliwe, ze względu na trudności terenowe, jakie nastręczają pofalowane wzgórza krawędzi pradoliny Warty i wgłębienie Kłodawy.

Budownictwo mieszkaniowe. Stopniowy powrót miasta do dawnego dobrobytu, który zaczyna się po ukończeniu wojny trzydziestoletniej, znalazł swój wyraz przede wszystkim w intensyfikacji ruchu budowlanego. W r. 1687 kronikarz notuje powstanie wielu nowych domów, i to krytych dachówką. Widok Gorzowa, sztychowany na początku XVIII w. przez Petzolda, przedstawia miasto już odbudowane, a nawet próbujące nadążyć za aktualną modą architektoniczną zmodernizowanym kształtem co okazalszych budynków. Co prawda na luźno jeszcze zabudowanych przedmieściach stoją głównie długie rzędy szachulcowych stodół lub, z wyjątkiem nadbrzeża, ubogie domy — lecz w obrębie obwarowań jest już ciasno i tłoczno, a sylwetę miasta ożywiają liczne akcenty wysokościowe.

Wieże przybramne przykryto barokowymi hełmami, przy bramie Młyńskiej i Santockiej spoczywającymi na szachulcowych, prostokątnych nastawkach, a przy bramie Mostowej — na smukłej, ażurowej latarni. Zapewne odbudowano ją, podobnie jak bramę Młyńską, na początku XVIII w. Zakończenia wież harmonizowały z wcześniejszą (z r. 1621) nastawką wieży kościoła Mariackiego przykrytą ostrym, smukłym hełmem, wspartym na ażurowej latarni i uroczą w swej prostocie wieżą ratuszową. Na jej masywnym gotyckim trzonie, zwieńczonym galeryjką dla trębacza, osadzono szachulcową nastawkę, w górnej części ażurową, przykrytą baniastym hełmem z wysoką iglicą.

W zabudowie dominował dom konstrukcji szkieletowej i to najczęściej zwrócony szczytem ku ulicy. Jeśli wierzyć rycinie Petzolda, domy tego rodzaju stanowiły jeszcze na początku XVIII w. znakomitą większość na terenie starego miasta. Dopiero w czasach późniejszych rezygnowano coraz częściej z ustawienia szczytowego na korzyść kalenicowego. Dobrze zachowanym przykładem skromnego domu kalenicowego z XVIII w. jest kamieniczka przy ul. Obotryckiej 4, tzw. Dom Schleiermachera, znanego kaznodziei ewangelickiego, który tu mieszkał w latach 1794—1796. Dla wypełnienia konstrukcji tych domów używano coraz częściej cegły, zarzucając stopniowo glinę.

Bliższe pojęcie o wyglądzie domów w I. poł. XVIII w. daje widok Gorzowa od strony rzeki, z r. 1736. Budynki, co najwyżej dwukondygnacjowe, tynkowano na ogół tylko częściowo, z pominięciem drewnianego szkieletu. Tynki bywały kolorowe, czasem szkielet drewniany malowano również w jasnych, pogodnych barwach, co nadawało zabudowie wesoły, urozmaicony charakter. Na wspomnianym widoku uderza rozmaitość dachów. Widzimy dachy proste, dwuspadowe, obok nich czterospadowe z załamanym naczółkiem i wreszcie czterospadowe, polskie.

W podwórzach zwracały uwagę galerie, czasem dwukondygnacjowe, czasem tylko nadwieszone nad przyziemiem. Ich drewniane elementy zdobiono skromnym wystrojem rzeźbiarskim.

O charakterze skromnej architektury przedmiejskiej w I. poł. XVIII w, pewne pojęcie dają domy zbudowane po r. 1734 na Nowym Mieście. Do naszych czasów zachowały się tylko dwa, i to w nieco zmienionej formie. Pierwotnie stało ich 11 w zwartej zabudowie. Wykonano je w konstrukcji szkieletowej o ścianach wypełnionych cegłą (elewacje) i gliną (ściany szczytowe). Były to budynki kalenicowe, jednokondygnacjowe, kryte dachami dwuspadowymi, dwutraktowe, pięcioosiowe. Oś środkową, zawierającą bramą, podkreślała dwuokienna zazwyczaj wystawka. Nad parami okien tworzącymi, osie boczne przebito w niektórych domach lukarny. Wrażenia monotonii uniknięto poprzez wprowadzenie pewnych różnic W ujęciu poszczególnych elementów budynków. Różna szerokość działek, odmienne potraktowanie podziałów facjatki, niejednakowy kształt drzwi wejściowych i okien, wprowadzały pożądano urozmaicenie w jednolitą architekturę zespołu. Uroczy fragment Nowego Miasta w jego dawniejszej postaci przekazuje nam litografia z r. 1840.

Na uporządkowanych po 1768 r. działkach przy ulicach przedmieścia Santockiego pobudowano również zespoły domów o jednolitym charakterze. Przy dawnej ul. Warszawskiej z dawnej zabudowy zachowały się tylko trzy domy: nr nr 23, 25 i 27. Kalenicowym ustawieniem, układem dwutraktowego wnętrza z sienią przelotową i ograniczeniem wysokości do jednej kondygnacji nawiązują one do architektury domów nowomiejskich. Różnią się ad niej stosowaniem wyłącznie (nr 23 i 25) lub prawie wyłącznie cegły (nr 27 — konstrukcja szkieletowa wypełniona cegłą), większą ilością osi (siedem) i częstym operowaniem klasycyzującym detalem architektonicznym: lizenami, pilastrami, szczytami o dekoracji stiukowej.

Inaczej potraktowano zabudowę ul. Teatralnej, jak świadczy sześć zachowanych, jakkolwiek w nieco zmienionej formie, domów (nr 40, 41, 43, 44, 45, 47). W przeciwieństwie do poprzednio omówionych, są to domy szczytową ścianą zwrócone ku ulicy, wolno stojące, oddzielone od siebie przejściami prowadzącymi na obszerne podwórza. Z reguły są murowane w cegle, a w partiach piwnic nawet w kamieniu. Również jednokondygnacjowe, mają wejścia umieszczone w elewacjach bocznych. Trzyokienne elewacje frontowe zwieńczono szczytami, w których na osi przebito okna i wprowadzono świetliki.

Odmienny, bez porównania skromniejszy charakter miała zabudowa Frydrychowa. Zachowała się ona prawie w całości, choć tak wnętrza, jak i elewacje, uległy dość znacznym przekształceniom. Parterowe domy kalenicowe w konstrukcji szkieletowej wypełnionej cegłą względnie gliną ustawiono parami, w odległości dwóch prętów od siebie. Skromne, trzy lub czteroosiowe elewacje kryły dość prymitywne mieszkania złożone z kuchni, dwóch komór i jednego pokoju z piecem. Do wyposażenia gospodarstwa należała poza tym obórka na jedną krowę i dwie świnie, a także maleńki ogródek. O wdzięku zespołu stanowiła tylko jednolitość rytmicznie zestawionych domów i dwa rzędy drzew, które ocieniały biegnącą środkiem ulicę.

Przykładem okazalszej architektury mieszkalnej w II. poł. XVIII w. był — nie istniejący już, a wybudowany w r. 1784 — dom inspektora Bauera. Znamy go z planów i z widoku miasta rysowanego w r. 1789. Stał on nad Wartą, poza murami miejskimi. Była to zgrabna, dwukondygnacjowa kamieniczka, ustawiona kalenicowo, nakryta czterospadowym, załamanym dachem, z mansardami. Tej siedmioosiową elewacje frontową podzielono pilastrami na trzy segmenty. Środkowy, trzyokienny zwieńczony fryzem, mieścił w przyziemiu wejście w hemisferycznie sklepionej niszy, obramowanej portalem. Okna ujęto w zdobne opaski, a narożniki budynku zdobiło boniowanie. W dachu zaprojektowano trzy mansardy. Zwartość bryły podkreśla przesunięcie mansard bocznych. Nie znajdują się one nad środkiem odpowiednich segmentów, lecz nad ich wewnętrznymi oknami Całość cieszyła miłymi proporcjami i elegancką skromnością detalu architektonicznego.

Byty jednak znaczne przestrzenie, i to blisko miasta, zabudowane jeszcze wówczas bardzo skromnymi szczytowymi domami, krytymi strzechą. Należały do nich obecne ul. Sikorskiego i Chyża. Skutkiem takiego stanu rzeczy były liczne pożary. W jednym tylko r. 1845 było ich na przedmieściu Młyńskim 14, a w dziesięcioleciu 1835—1845 aż 40 posesji padło pastwą płomieni. Domy, które powstały na miejscu zniszczonych, były już z reguły ustawione kalenicowe, budowane z cegły i — za wyjątkiem trzech — dwukondygnacjowe.

Podobnie miała sic rzecz z Zamościem. W tej najuboższej dzielnicy miasta przeważały jeszcze kryte strzechą ubożuchne domy, to wysunięte, to cofnięte od linii zabudowy ulicy. Dopiero dwa duże pożary w latach 1842 i 1843 (w pierwszym spłonęło 39 domów, w drugim nieco mniej) przyczyniły się do pewnego uporządkowania zabudowy.

Typowym reprezentantem zamożnego domu z I poł. XIX w. był dla Gorzowa budynek młyna „Czterokołowego" (nie istniejący już Vierrademuehle), Rozsiadły, na rzucie krótkiego prostokąta dwukondygnacjowy budynek, dość wysoko podpiwniczony, nakryty dachem naczółkowym, miał fasady zdobione pilastrami i boniowaniem. Zachowanym przykładem domu o podobnej bryle, lecz uboższego o cały zewnętrzny wystrój architektoniczny, jest budynek młyna "Dalekiego" przy ul. Świerczewskiego lub kamienica przy ul. Pionierów nr 3, Podobny charakter miały i inne, skromniejsze kamieniczki w I poł. XIX w., z tą jednak różnicą, że przy zwartej zabudowie rezygnowano z dachów naczółkowych, zadowalając się prostymi dwuspadowymi z wystawkami lub lukarnami.

Do naszych czasów zachowały się w Gorzowie prawie wyłącznie przykłady ubogiego i niewyszukanego budownictwa z I poł. XIX w. i czasów wcześniejszych — bardziej okazałe znamy jedynie z przekazów ikonograficznych. Warto więc poświęcić trochę uwagi budynkowi mieszkalnemu przy ul. Sikorskiego 60, niewielkiemu, lecz ozdobniej potraktowanemu niż inne. Jest on ustawiony kalenicowo, parterowy, murowany z cegły, o wysokich piwnicach budowanych z użyciem kamienia, nakryty dachem naczółkowym. Siedmioosiową elewację rozczłonkowano pilastrami o jońskich kapitelach i zamknięto bogatym gzymsem wieńczącym. Wejście umieszczono na osi środkowej, w przesklepionej niszy.

Budownictwo sakralne. Działalność gminy miejskiej w zakresie budownictwa sakralnego była w omawianym okresie znacznie mniej owocna. Przykładem może być tu umiarkowany entuzjazm, jaki gmina wykazywała w związku z budową kościoła Św. Stanisława.

Sprawa ciągnęła się od czasu wojny trzydziestoletniej, kiedy to dawny budynek kościoła uległ zniszczeniu. Czterysta talarów, które w r. 1636 zapisał na odbudowę Adam Sorgenfrey, przywłaszczyło sobie miasto, Długotrwała wojna poważnie uszczupliła dochody rady miejskiej i przedstawicielom kościoła udało się owe czterysta talarów wyegzekwować dopiero po długich i żmudnych zachodach, w r. 1689. Do budowy przystąpiono w r. 1696, a w r. 1699 stanął kościół i wieża. Wnętrze wykończono dopiero w r. 1704 dzięki pomocy królewskiej. Od tej chwili świątynia nosiła nazwę Kościoła Zgody (Konkordienkirche). Był to, jak wynika ze sztychu Petzolda, skromny budynek konstrukcji szkieletowej, z niewielką wieżą przykrytą ażurowym hełmem. Jeśli wierzyć relacji Rackwitza, dzięki umieszczeniu dwóch prostokątnych ryzalitów przy dłuższych ścianach budynku, już wówczas rzut jego zbliżał się do krzyża. Zarówno użyty do konstrukcji materiał, jak i wykonanie, pozostawiały dużo do życzenia. Przy dzwonieniu cały kościół drżał, jakby miał runąć za chwilę. Stąd też wynikała konieczność ciągłych zmian i napraw. W r. 1726 przebudowano wieżę, a w 1736 dobudowano zakrystię.

Mimo to w r. 1756 budynek znowu groził zawaleniem i stąd, z wyjątkiem wieży, którą tylko podreperowano, trzeba było cały rozebrać i pobudować na nowo. W trakcie tych prac pożar, który strawił w 1756 r. całe przedmieście Santockie, nie oszczędził również kościoła. Odbudowano go następnie w 1776 r. wg projektu Hahna. Tym razem nieco solidniej, gdyż kolejny, „generalny remont" nastąpił dopiero w latach 1864—65. Wówczas to nadano fasadom świątyni charakter neoromański.

Był to budynek na rzucie prostokąta z kwadratową wieżą od zachodu i takąż piętrową zakrystią od wschodu, przykryty dachem dwuspadowym. W rozczłonkowanych pilastrami elewacjach rozmieszczono parami okna zamknięte łukiem, przy czym dolne były zbliżone do kwadratów, a górne miały kształt silnie wydłużonych prostokątów. Kolejne restauracje zmieniły na niekorzyść wygląd świątyni. Szczególnie dobudowana w 1912 r. wieża odebrała kościołowi wdzięk bezpretensjonalnego budynku, o zwartej bryle.

Piękny średniowieczny kościół parafialny nie sprawiał tylu kłopotów. W 1729 r., po usunięciu okalającego go cmentarza, dobudowano wokół prezbiterium niskie kramy handlowe; w następnym stuleciu, w r. 1821, usunięto dobudówki, które zniekształcały południową fasadę świątyni, a wnętrze gruntownie odnowiono.

Dawną synagogę, pochodzącą z 1752 r., trzeba było po stu latach istnienia rozebrać. Staraniem stosunkowo licznej gminy żydowskiej powstaje w latach 1853/54 nowa okazała świątynia w stylu bizantyjskim, zbudowana według projektu architekta Tietza na miejscu dawnej, przy narożniku ul. Łaziebnej i Lechitów.

Dla mniej licznej gminy katolickiej wybudowano w r. 1855 nowy kościół przy obecnej ul. Warszawskiej. Jest to trzynawowa bazylika z transeptem, niższym, półkoliście zamkniętym prezbiterium i wieżą. Budowle tą projektował architekt Statz w stylu neoromańskim.

Skromnym budynkiem konstrukcji szkieletowej był również kościół garnizonowy, który po zasypaniu fosy i splantowaniu nasypu stanął po r. 1734 na miejscu dawnego domu bractwa kurkowego, tuż za murem miejskim, u wschodniego wylotu ul. Gen. Sikorskiego. Podczas wojen napoleońskich w 1812 r. służył jako szpital, a potem do r. 1836, jako sala widowiskowa, w której produkowały się przejezdne trupy teatralne. W latach 1847/48 wybudowano na jego miejscu budynek sądu, który swą neoromańską architekturą zachwycał współczesnych.

Budownictwo użyteczności publicznej. Ogółem biorąc, w omawianym okresie działalność w zakresie budownictwa użyteczności publicznej była znacznie intensywniejsza i bardziej owocna niż w zakresie budownictwa sakralnego.

W latach 1707—1710 wybudowano dzięki pomocy królewskiej nową, okazałą szkołę, miejską. Stanęła ona w południowo-wschodnim narożniku muru miejskiego, na miejscu dawnego zamku. Był to wydłużony, siedemnastoosiowy budynek dwukondygnacjowy, kryty dachem dwuspadowym. Jedyną jego ozdobę stanowił spokojny układ szkieletu drewnianego i jednostajny rytm silnie wydłużonych okien. Mimo konstrukcji szkieletowej, służył miastu wiernie przez 150 lat, do chwili, gdy przeprowadzenie torów nowo powstałej kolei żelaznej skazało go na rozbiórkę.

Natomiast przetrwały do naszych czasów inne ówczesne budowle użyteczności publicznej, m. in. arsenał. Rozsiadły, ponury gmach zajął w końcu XVIII w jeden z bloków między dzisiejszymi ulicami Zabytkową i Marchlewskiego. Obudowany wokół prostokątnego podwórza, dwupiętrowy, nuży monotonią swych niewielkich a licznych okienek (w piętnastu i siedmiu osiach) i skromnymi pasami boniowania w górnej kondygnacji, które posiada jako jedyną ozdobę.

Bez porównania okazalszy jest prawie współcześnie powstały (1799—1801) Krajowy Dom Ubogich. Umieszczano tam włóczęgów, ubogich i obłąkanych. Znajdowało się tam też więzienie. Położony nad Wartą, przed miastem (przy obecnej ul. Teatralnej), imponuje do dzisiaj swą dwudziestotrzyosiową fasadą, z lekko wysuniętym pięcioosiowym ryzalitem środkowym, rozczłonkowanym pilastrami i. jednoosiowymi ryzalitami bocznymi, ujętymi również w pilastry. Tak typowe dla frydrycjańskiego klasycyzmu powściągliwe operowanie nieco sucho potraktowanym elementem wystroju architektonicznego uwypukla jeszcze dzisiaj rozmach założenia, ogromnego jak na swój cel i swoje czasy.

Projektowany zapewne przez Gilly'ego w r. 1805 budynek nowego ratusza, który zresztą nie doczekał się realizacji, cechowała mniejsza skala, dostosowana do przyciasnego śródmieścia. Obfite operowanie rustyką i boniowaniem w dolnej kondygnacji, podkreślenie centralnego trzyosiowego ryzalitu przez obramowanie wejścia kolumnami, wprowadzenie stiukowych fryzów i zwieńczenie galeryjką wspartą na kroksztynach — zapowiadało architekturę zwięzłą, lecz nie pozbawioną wdzięku.

Sierociniec miejski był fundacją o charakterze zbliżonym do Krajowego Domu Ubogich, lecz zakrojoną na znacznie mniejszą

skalę. Dla przytułku założonego w Gorzowie w 1722 r. wykupiono w rok później dom burmistrza Schede, położony u końca obecnej ul. Obotryckiej, przy murze miejskim. W r. 1824 był on już kompletną ruderą, którą rozebrano, a na jej miejscu stanął nowy, solidny dom murowany. Jest to dom jedenastoosiowy, zdobiony boniowaniem, zwieńczony gzymsem. Trzyosiową partię centralną mieszczącą pierwotnie wejście, zamyka trójkątny szczyt.

Nie zachował się żaden z dwóch szpitali zbudowanych w omawianym okresie na Przedmieściu Młyńskim („stary” z r. 1772 i „nowy”, u wylotu ul. Dworcowej z r. 1855). Trzeci, przy ul. Szpitalnej, zbudowany w 1847 r. przetrwał w bardzo zmienionej formie, jako jeden z członów obecnego szpitala.

Stosunkowo obfite budownictwo przemysłowe Gorzowa nie oblekło się w zanotowania godny kształt architektoniczny. Z tak licznych młynów niewiele pozostało. Zniknął tzw, młyn „Letni”, ostatnia wojna starła z powierzchni imponujący, XIX-wieczny budynek młyna „Czterokołowego", nie ma pięknego holenderskiego młyna przy ul. Warszawskiej, który utrwalono na widoku miasta z r. 1860. Młyn „Daleki" zachował się przy ul. Świerczewskiego w bardzo zmienionej formie, podobnie jak młyn „Tylny" dawniej należący do miasta, a obecnie położony na terenie Chwalęcic.

Duży spichlerz, zbudowany w 1798 r. na lewym brzegu Warty, u wylotu mostu, przetrwał do naszych czasów w najmniej zmienionej postaci. Obszerny prostokątny budynek, nakryty wysokim naczółkowym dachem stanowi żywe świadectwo gorzowskiego budownictwa przemysłowego minionych wieków.

 
 

Copyright © 2007-2009. All rights reserved.